Nowa strona 1
      Aktualności
      Redakcja
      Reklama
      Współpraca
      Kontakt
      Klub
      Hymn
      Historia
      Kadra
      Stadion
      Zarząd
      Sztab Szkoleniowy

      Tabela
      Terminarz
      Strzelcy
      Puchar Polski
      Puchar Ekstraklasy

      Video
      Audio
      Tapety

      Forum
      Radio Sportowe
      Relacja Live
      Galeria
      Czat
      Sklep
      Linki


 

Serwis najlepszych napastników !!

 



Lata 90. zaczęły się bardzo niepomyślnie dla Łodzian. Fatalna postawa w I lidze i spadek do II ligi, nie wróżyły niczego dobrego. Ale Widzew pod wodzą trenera Pawła Kowalskiego awansował do ekstraklasy już po pierwszym sezonie gry na jej zapleczu zajmując 2 miejsce. Czołową postacią w tamtym okresie w Widzewie był m.in. Leszek Iwanicki, a do drużyny powoli wprowadzali się Piotr Szarpak czy Tomasz Łapiński. W tym czasie ówczesny prezes drużyny Ludwik Sobolewski namówił do finansowania łódzkiej drużyny najbogatszych ludzi w mieście. Byli to: Janusz Baranowski, Sławomir Jaruga, Ismat Koussan, Michał Kropidłowski, Andrzej Pawelec, a także Andrzej Salomon. Ten pierwszy czyli Janusz Baranowski za awans piłkarzy do najwyższej klasy rozgrywkowej nagrodził ich miliardem złotych do podziału. Nowi właściciele RTS Widzew ciągnęli do drużyny także kilku nowych piłkarzy, którzy mieli pomóc w dobrej grze w ekstraklasie. Byli to Marek Bajor, Piotr Wojdyga, Marek Godlewski, Bogdan Jóźwiak, Anatolij Demianienko (trzykrotny uczestnik finałów Mistrzostw Świata w barwach ZSRR) i Paweł Miąszkiewicz. Po rundzie jesiennej Widzew zdobył 28 punktów, a pierwszą bramkę po awansie widzewiaków do I ligi zdobył wyróżniający się zawodnik łodzian Sławomir Chałaśkiewicz. Przed rundą rewanżową Widzew dokonał świetnego transferu. 30-letni Marek Koniarek do dzisiaj ma najwięcej bramek w historii całego klubu. Łodzianie zakończyli rozgrywki w sezonie 1991/92 na trzeciej pozycji co uprawniało do gry w Pucharze UEFA. Tak więc Widzew jako beniaminek awansował do europejskich Pucharów, co było nie lada sensacją. W ostatnich dniach kwietnia na stanowisku trenera Władysław Żmuda zastąpił Pawła Kowalskiego. Do drużyny w sierpniu doszedł Ukrainiec (także teraz z polskim paszportem) Andrzej Michalczuk. 16 września 1992 r. przyszedł czas na mecze w Pucharze UEFA. Łodzian los skojarzył z niemieckimi piłkarzami Eintrachtu Frankfurt. W Łodzi po bramkach Jóźwiaka i Koniarka Widzew zremisował 2-2. O ile nie można nazwać tego rezultatu rewelacyjnym to nikt nie mógł sądzić, że 2 tygodnie póŸniej widzewiacy poniosš największš w dziejach klubu porażkę. 6-0 do przerwy i kolejne 3 bramki po przerwie dały fatalny wynik 9-0. Ten mecz z pewnością jeszcze bardzo długo będzie wspominany przez Łódzkich i nie tylko Łódzkich kibiców. Pomimo 23 goli strzelonych przez Marka Koniarka Widzew ŁódŸ zajął dopiero piąte miejsce w tabeli. Pod koniec sezonu zwolniony został Żmuda a na bardzo krótko (5 tygodni) zastąpił go Leszek Jezierski. Jezierskiego zaś na 59 dni zastąpił Marek Woziński. Po dwóch krótkich epizodach Jezierskiego i Wozińskiego przyszedł czas na trenera, który zaczynając pracę 1 września 1993 r. skończył ją dopiero 20 kwietnia 1995 r. Mowa tu o Władysławie Stachurskim (byłym selekcjonerze reprezentacji). W początkowych dniach września rezygnację złożył ówczesny prezes klubu Ludwik Sobolewski, a zastąpił go Andrzej Grajewski. Na co dzień mieszkający w Niemczech biznesmen pozostał na stanowisku przez ledwie 3 miesišce, co stało się nauczką, która przydała się w niedawnych wyborach władz nowego stowarzyszenia "Widzew ŁódŸ". 10 grudnia 1993 r. prezesem został Andrzej Pawelec. Widzew w sezonie kolejnym 1993/94 zajął jeszcze niższe 6. miejsce. Przed I rundą sezonu 1994/95 Widzew wzmocnił późniejszy bramkarz kadry Andrzej Woźniak. Po jesiennej rundzie sezonu 1994/95 Widzew zdobył 35 punktów. Tak więc było dużo lepiej. W przerwie przed rundą wiosenną Widzew dokonał trzech interesujących wzmocnień Grzegorz Mielcarski, który do końca sezonu zdołał ustrzelić 7 bramek, Andrzej Jaskot, a także Mirosław Szymkowiak. Ten ostatni, osiągnął wiele sukcesów w barwach RTS-u. Widzew do 35 punktów dołożył kolejne 27 i zdobył wicemistrzostwo Polski. Po dwóch ostatnich nieudanych sezonach widzewiacy znów zagrali w Pucharze UEFA. W tym sezonie z drużyną pożegnał się także Władysław Stachurski (20 kwietnia 1995). Zastąpił go na rekordowo krótki czas Ryszard Polak, który odszedł ze stanowiska po zaledwie 10 dniach pracy. Tak więc ostatni trzej trenerzy nie licząc Stachurskiego nie pracowali zbyt długo. Ale po Polaku przyszedł Franciszek Smuda. Wtedy jednak niezbyt znany trener mający za sobą jedynie pracę bez większych sukcesów w Stali Mielec. To właśnie za jego kadencji zaczęło funkcjonować powiedzenie "widzewski charakter" znane wszystkim do dziś. Wtedy także zaczęło mówić się o długach, nieopłaconych piłkarzach, przekrętach w transferach. W Pucharze UEFA w rundzie kwalifikacyjnej los skojarzył Widzew z walijskim klubem Bangor City. Pierwszy mecz na wyjeździe po dwóch golach Koniarka i Czerwca Łodzianie wygrali 4-0, w rewanżu przy Alei Piłsudskiego po golu Pikuty widzewiacy także pokonali klub z Walii, tym razem 1-0 i bez żadnych problemów awansowali do dalszych gier. Tam przyszedł czas na mecz z ukraińskim Czornomorcem Odessa. Na Ukrainie Widzew przegrał 1-0. W rewanżu wynik był taki sam, ale na korzyść widzewiaków (bramkę dla Widzewa zdobył w 81. minucie Michalczuk). W dogrywce wynik nie zmienił się tak więc piłkarze strzelali karne. W nich minimalnie lepsi byli Ukraińcy i pokonali Łodzian 5-6 w karnych. Na początku sezonu 1995/1996 Widzew pozyskał solidnego obrońcę Rafała Siadaczkę, który słynął z fantastycznego uderzenia, a po meczach z Czornomorcem drużynę zasilił niesamowicie uzdolniony napastnik – Marek Citko. Widzew po udanej rundzie jesiennej obok Legii był głównym kandydatem do Mistrzostwa Polski. W tym czasie do zespołu dołączył w ramach wypożyczenia Waldemar Jaskulski, mówiło się także o Jerzym Dudku, ale trafił on ostatecznie do holenderskiego klubu - Feyenoordu Rotterdam. W drugiej rundzie sezonu Widzew dalej grał świetnie jednak o wszystkim miał zadecydować mecz z warszawską Legią. Mecz na Łazienkowskiej był meczem, który na długo pozostaje w pamięci. Mimo że widzewiacy przegrywali już 1-0 zdołali wyrównać (bramka Koniarka) i strzelić drugiego gola na wagę zwycięstwa (Szarpak). W tym sezonie Marek Koniarek strzelił 29 bramek, a doliczając do tego bramki w Pucharze UEFA i w Pucharze Polski miał ich na koncie 32. To on w tym czasie był największą gwiazdą Widzewa. Mistrzem Polski w 1996 r. został Widzew Łódź, a później dołożył do tego także Superpuchar Polski. To oczywiście było przepustką do gry w Champions League. O awans do grupy LM widzewiakom przyszło walczyć z Broendby Kopenhaga. O ile pierwszy mecz u siebie wygrany 2-1 po golach Dembińskiego i Majaka nie przysporzył tylu emocji, to drugi mecz przeszedł do historii Polskiej piłki. Po pierwszych 45 minutach Duńczycy prowadzili już (na własnym stadionie) 2-0, a po przerwie było już pod sam koniec meczu 3-1 dla Broendby, ale w tym meczu "widzewski charakter" w pełni pokazali piłkarze Widzewa. O ile bramka Marka Citki w 56 minucie była bardzo ważna to już gol Pawła Wojtali w 90 minucie był na wagę złota. Dreszczyku emocji dodawał także niezapomniany komentarz Tomasza Zimocha z Radia Polskiego. Przyszedł czas na losowanie pierwszej fazy grupowej Pucharu Mistrzów. Łodzianie trafili do trudnej grupy z dwoma zdecydowanymi faworytami, późniejszym mistrzem całych rozgrywek Borussią Dortmund i Atletico Madryt. Obok dwóch wspomnianych drużyn w grupie była także Steaua Bukareszt. W pierwszym meczu z Borussiš w Dortmundzie Widzew pokazał się z dobrej strony, ale mimo tego przegrał z Niemcami 2-1 (honorowe trafienie dla Łodzian na pięć minut przed końcem uzyskał Marek Citko). Drugi mecz z hiszpańskim Atletico Madryt zapamiętany został głównie za sprawą przepięknego trafienia Marka Citki, który długim lobem pokonał Jose Francisco Molinę. Jednak po raz kolejny to była jedynie honorowa bramka, ponieważ Widzew w tamtym meczu przegrał aż 1-4 na własnym boisku. 16 października kibice liczyli już jednak na zwycięstwo. Mecz wyjazdowy co prawda, ale z chyba najsłabszą drużyną w grupie Steauą Bukareszt. Niestety nic z tego. Widzewiacy przegrali 1-0 i z dorobkiem 0 punktów zajmowali ostatnie miejsce w tabeli. Jednak co nie udało się podczas pierwszego meczu z Rumunami udało się w rewanżu przy Alei Józefa Piłsudskiego. Gole Majaka w 40 minucie spotkania i Ryszarda Czerwca w 48 dały pierwsze zwycięstwo widzewiakom w tych rozgrywkach Ligi Mistrzów. 20 listopada do Łodzi przyjechały gwiazdy Borussii Dortmund. Wynik 2-2 po dwóch golach Jacka Dembińskiego odpowiednio w 15 i 20 minucie wstydu oczywiście nie przyniósł, ale Łodzianie na awans do kolejnych gier szans już nie mieli. W ostatnim meczu w Hiszpanii Widzewiacy przegrali z Atletico Madryt 1-0 i tym samym pożegnał się z Ligą Mistrzów. Jednak mimo to za sam awans do tych rozgrywek Widzew otrzymał sporo pieniędzy. W lidze Widzew grał bardzo dobrze i po rundzie jesiennej zajmował 1. miejsce w lidze i zapowiadała się walka o mistrzostwo dwóch klubów Legii i Widzewa. W przerwie przed rundą wiosenną do klubu doszła gwiazda europejskiego formatu: dwukrotny mistrz Niemiec i zdobywca Pucharu Niemiec, zdobywca Pucharu Zdobywców Pucharów, sześciokrotny reprezentant Niemiec Ulrich Borowka, jednak nie wniósł on wiele do drużyny. Zagrał 7 razy i zdobył mistrzostwo Polski w roku 1997. Drugim zagranicznym piłkarzem, który wiosną przybył do Widzewa był Mołdawianin Alexandru Curtianu. W tym czasie karierę robił Marek Citko. Zimą 1997 r. otrzymał ofertę z angielskiej drużyny Blackburn Rovers, ale nie skorzystał z niej. Jednak może podjąłby inną decyzję gdyby wiedział, że przed wakacjami (maj 1997) złapie bardzo bolesną kontuzję. Tymczasem w lidze przyszedł czas na najważniejszy mecz w sezonie. W Warszawie przy ulicy Łazienkowskiej 18 czerwca zmierzyły się Legia i Widzew. Ten mecz przesądzał o wszystkim. Kto wygra ten zdobywa Mistrzostwo Polski. I ten mecz był współmierny do swej rangi. Żądni rewanżu za poprzedni sezon legioniści przystąpili do meczu niezwykle zdeterminowani jednak Widzew także wiedział jak ważny jest ten mecz. Ale oto kibice, trenerzy, piłkarze widzewscy przeżyli szok. Na 5 minut przed końcem spotkania Legia prowadziła 2-0 i jej kibice mogli czuć się już mistrzami Polski. Ale wpajana od początku piłkarzom przez trenera Franciszka Smudę gra do końca dała rezultaty. Po raz kolejny Łodzianie pokazali "widzewski charakter". Kontaktowa bramka Majaka w 85 minucie spotkania dała nadzieję na remis. Gdy trzy minuty później bramkę dołożył Dariusz Gęsior kibice przecierali oczy. Oniemiali kibice i piłkarze Legii nie mogli zrozumieć tego co się stało. Jednak nie wiedzieli, że to jeszcze nie wszystko. Gol w 90 minucie wielkiego widzewiaka Andrzeja Michalczuka dał Widzewowi czwarte w historii Mistrzostwo Polski. Gdy jednak komuś wydawało się, że ostatni mecz z Rakowem Częstochowa będzie tylko nudną formalnościš był w błędzie. Owszem, to była formalność, ale także bardzo ciekawy mecz, którego bohaterem był jeden zawodnik. Zdobywca pięciu goli Jacek Dembiński. Drugie pod rząd Mistrzostwo dało drugą szansę na pokazanie się w Lidze Mistrzów. W drugiej rundzie kwalifikacyjnej Widzew wylosował Neftczi Baku i zgodnie z planem Łodzianie nie pozostawili suchej nitki na piłkarzach z Azerbejdżanu, wygrywajšc 2-0 na wyjeśdzie (bramki Dembińskiego i Terleckiego) rozbijając Azerów 8-0 u siebie (trzy bramki Szarpaka, dwie Dembińskiego i po jednej Kobylańskiego oraz Marcina Zająca). O awans do grupy Ligi Mistrzów widzewiakom przyszło zmierzyć się z A.C. Parmą. To jednak był rywal o wiele lepszy niż poprzednio duński Broendby i tym razem to on nie pozostawił po Łodzianach suchej nitki. Porażka 1-3 w Łodzi (Michalczuk) i 4-0 w Parmie przesądziły o tym, że Widzew w tym roku prawdziwego smaku Ligi Mistrzów nie poznał. Jednak kibice liczyli na udane występy w Pucharze UEFA, bo odpadnięcie z 3 rundy kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów na takowe pozwalało. Jednak kolejny Włoski klub okazał się katem Widzewa. Tym razem było to Udinese Calcio. Co prawda w pierwszym meczu (u siebie) widzewiacy pokonali Udinese, ale na wyjeździe przegrali 3-0. Mniej więcej w tym czasie miały miejsce małe roszady transferowe. Widzew opuścili Marek Bajor, Paweł Miąszkiewicz, trochę później Jacek Dembiński oraz Zbigniew Wyciszkiewicz. Jednak do drużyny doszło paru znaczących piłkarzy: Arkadiusz Onyszko, Andrzej Kobylański, Tobit Heuyot, Maciej Terlecki, a także przyszła gwiazda Łodzian Artur Wichniarek. Tak więc do kolejnego sezonu Widzew przystąpił z jasnym celem: Mistrzostwo Polski. Po rundzie jesiennej wszystko szło bardzo dobrze – Łódzki klub był liderem ekstraklasy. Przed rundą rewanżową zmienił się prezes klubu. Andrzeja Pawelca na stanowisku zastąpił Jacek Dzieniakowski, jednak runda wiosenna była bardzo słaba zespołowi wiosną na poczštek rundy rewanżowej przegrali na własnym stadionie z Dyskobolią Grodzisk i jeszcze kibice Widzewa mieli w pamięci najgorszy mecz bo wydarzyła się wielka wpadka 18 kwietnia Widzew przegrał w Krakowie z tamtejszš Wisłą aż 0:6. Ten mecz był największym upokorzeniem klubu z Łodzi w lidze, a sezon ostatecznie zakończył na czwartym miejscu nie kwalifikując się do pucharów. Kolejny sezon miał być odzyskaniem tytułu Mistrza Polski. Sezon rozpoczął się bardzo katastrofalnie, bo Widzew przegrał na wyjeździe z beniaminkiem ekstraklasy Ruchem Radzionków aż 0:5. W trakcie sezonu były problemy finansowe z Widzewa odszedł trener Franciszek Smuda do Wisły Kraków. Odszedł także Rafał Siadaczka i w klubie narastały się zaległości pomiędzy piłkarzami i trenerami. Mimo tych kłopotów drużyna grała dobrze i zdobyła wicemistrzostwo Polski, a krakowska Wisła została odsunięta z Europejskich Pucharów i to oznaczało że Widzew znów mógł powalczyć o drugi awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Po porażce na wyjeździe 1:4 z bułgarskim Litexem Łowecz, a potem wygranej u siebie, także 4:1, decydowała dogrywka. Nie przyniosła ona rozstrzygnięcia i zadecydować musiały rzuty karne. W nich lepszy okazał się Widzew. W drugiej rundzie znów podobnie jak dwa lata wcześniej, Łodzianie trafili na włoski zespół. Tym razem była to Fiorentina. Widzew przegrał dwukrotnie 2:0 i 3:1. Widzewowi pozostał tylko Puchar UEFA. w pierwszej rundzie trafił na łotewski Skonto Ryga po przegranej 0:1 na wyjeździe Widzew wygrał u siebie 2:0. W drugiej rundzie trafili na bardzo silną ekipę z Francji AS Monaco. W tej ekipie grało kilku mistrzów œwiata i Europy z reprezentacją Francji. Remis u siebie 1:1 nie wystarczył, ponieważ na terenie przeciwnika Łodzianie przegrali 0:2 i rozgrywki europejskie dla Widzewa się już skończyły. Jesień sezonu 1999/2000 to najtrudniejszy okres w historii łódzkiego klubu. Poziom sportowy drastycznie się obniżył, a zespół grał bardzo słabo. Mimo to zespół ani moment nie był w strefie spadkowej, ale po rundzie jesiennej był dopiero 13. Odmłodzony i ambitny zespół pod wodzą Oresta Lenczyka wiosną spisywał się lepiej i na finiszu sezonu był 7. Nowe stulecie rozpoczęło się dla Widzewa wielką niewiadomą. Z jednej strony nowy trener (Piotr Kuszłyk), obiecujące transfery (m.in. Przemysław Urbaniak) oraz nowy sponsor strategiczny (niemiecki browar Hasseroder). Z drugiej utrata gwiazd zespołu Dariusza Gęsiora i Mirosława Szymkowiaka oraz doświadczenie, że pienišdze nie grają na boisku. Już po kilku kolejkach dokonano pierwszej zmiany na stanowisku trenera, Piotra Kuszłyka zastąpił były piłkarz Widzewa Marek Koniarek. Po obiecującym początku rundy, Widzew zaczął przegrywać mecz za meczem. Ostatecznie obroniono się przed spadkiem po bardzo kontrowersyjnym meczu ze Śląskiem Wrocław, który zakończony remisem gwarantował utrzymanie obu drużynom. Nowy sezon, był istną rewolucja - kolejna zmiana trenera (został nim Marek Kusto) oraz reorganizacja składu. Fatalna postawa (ostatnie miejsce) po pierwszej rundzie spowodował kolejną rewolucję. Kolejny trener, którym był Dariusz Wdowczyk oraz wymiana większości piłkarzy (w tym zatrudnienie kilku doświadczonych i znanych nazwisk). Po raz kolejny udało się i Widzew w dość ładnym stylu (2 miejsce w grupie spadkowej) obronił się przed spadkiem. Kolejny sezon to rok nadziei - potężny sponsor i powrót wspaniałego trenera - Franciszka Smudy miały dać klubowi powrót do czołówki. Wszystko jednak wróciło szybko do przykrej dla kibiców normy. ITI wycofało się z rozmów, a Widzew zajmował przedostatnie miejsce w lidze. Sytuację tylko pogorszyło wycofanie się wieloletniego działacza Andrzeja Grajewskiego oraz ponowna zmiana trenera (kolejnym trenerem został Petr Nemec). Po czterech kolejkach również Czech zrezygnował z posady trenera i do klubu powrócił Franciszek Smuda. Ostatecznie, bardzo udanie RTS zakończył sezon na miejscu 9. Sezon 2003/2004 to batalie o licencję na grę w I lidze. Liczne długi pozostawione przez panów Pawelca i Grajewskiego ostatecznie zostały wyjaśnione, a ich spłata rozłożona na raty dzięki czemu Widzew podjął walkę o ligowe punkty. Karuzela trenerska obracała się w zawrotnym tempie, Andrzej Kretek, Tomasz Łapiński, Jerzy Kasalik i wreszcie Franciszek Smuda nie dali rady utrzymać tragicznie słabego składu i Widzew Łódź spadł do II ligi. Wtedy to dokonała się pierwsza od kilkunastu lat rewolucja organizacyjna, która klubowi nie zaszkodziła. Panowie Zbigniew Boniek i Wojciech Szymański (prezes Lukullusa) wykorzystując kruczki prawne stworzyli nowy klub. Ławkę trenerską objął Stefan Majewski, a jedynym problemem była kadra, złożona z zawodników "z łapanki". Po początkowych kłopotach (straszono nawet III ligą) drużyna powstała "jak Feniks z popiołów" i doskonale poukładana przez młodego trenera wywalczyła w pierwszym sezonie 4 miejsce, dające możliwość gry w barażach. Tam jednak Widzew uległ Odrze Wodzisław. Ta porażka wyszła jednak zdecydowanie na dobre, bowiem klub został solidnie wzmocniony w przerwie letniej, a zreorganizowana kadra przystąpiła w roli faworyta. Jak na faworyta przystało w pewnym stylu Widzew wywalczył pierwsze miejsce w lidze i po dwóch latach powrócił do ekstraklasy. Radykalne zmiany w składzie oraz zmiana trenera (zgodnie z zapowiedziami Stefan Majewski opuścił klub po dwóch latach) na Michała Probierza wystarczyła do wypełnienia planu minimum, czyli utrzymania się w lidze. Sezon 2006/2007 zakończono na bezpiecznym, 12. miejscu. 18 czerwca 2007 roku nastąpiło przekształcenie Stowarzyszenia Widzew Łódź w Klub Sportowy Widzew Łódź Spółka Akcyjna z kapitałem 12 mln zł. 76% udziałów objął nowy właściciel, Sylwester Cacek, a po 12% - Boniek i Szymański.


17
Rywal:
Wisła Kraków


Info: Paryż, 28.10.2007 (21:00)
Zapowiedź
Relacja Live
Rywal:
Valenciennes


Wynik:
0:0


Info: Valenciennes, 20.10.2007 (16:00)
Relacja pomeczowa
Video z meczu

Sonda
Które miejsce zajmie Widzew w tegorocznych rozgrywkach ligowych?
1 miejsce
2 miejsce
Miejsca 3 - 5
Miejsca 6 - 10
Będzie walczył o utrzymanie
Spadnie
Inne


Wyniki
Version 2.02




 
 
 

 
Poz. Zespół M. Pkt.
1. Legia 3 9
2. Wisła 2 6
3. Lech 3 6
14. Widzew 3 2

[Więcej]

 

messi

 
 
Copyright © by Widzewiak.ovh.org